Warsaw Hospital: New Mother Claims Neglect

Pacjentka Szpitala Południowego w Warszawie żali się na zaniedbania i brak opieki po porodzie.

Pacjentka Szpitala Południowego w Warszawie wyraża skargi na temat zaniedbań i niedostatku troski po narodzinach dziecka.

„Nie mogłam jeść ani pić, a przez 10 godzin na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR) nawet nie podłączono mi kroplówki.”

„Dopiero w innym szpitalu przyjęto mnie na oddział z odwodnieniem i hipoglikemią” – relacjonuje Katarzyna, pacjentka Szpitala Południowego w Warszawie.

Jak twierdzi, problemy zdrowotne zaczęły się natychmiast po porodzie: “Miałam dreszcze, bóle, nie mogłam spać. Położna zapewniała, że to normalne, ale szybko okazało się, że mam zapalenie dróg moczowych. Spędziłam tydzień w szpitalu na antybiotykach. Poprawiło się, ale potem znów było gorzej.”

Kobieta wspomina, że przez kilka miesięcy przechodziła liczne konsultacje i kuracje: “Siedem różnych antybiotyków i żaden nie działał. Dostałam silnej biegunki, bólów, zapalenia. Karmiłam piersią i byłam kompletnie wyczerpana.” Kiedy powróciła gorączka, Katarzyna udała się do Szpitala Południowego, gdzie, jak mówi, spodziewała się pomocy, ale zamiast tego spędziła wiele godzin w stanie krytycznym bez żadnej interwencji.

“Ledwo trzymałam się na nogach i mówiłam, że czuję się okropnie. Zakwalifikowano mnie jako niski priorytet – tak to rozumiem. Ale nie rozumiem, dlaczego potem nic się nie działo. Leżałam na podłodze, bo nie mogłam usiąść, a mi mówili, że tak nie można. Dopiero jak mój brat się pokłócił z pracownikiem, to mi znaleźli łóżko. Potem brata już nie wpuścili,” opowiedziała kobieta dziennikarzom Wyborczej.

Pacjentka utrzymuje, że przez kilka godzin nie otrzymała wody ani pomocy medycznej: “Strasznie chciało mi się pić. Mniej więcej po dwóch, trzech godzinach bratu udało się wślizgnąć innymi drzwiami i mi przyniósł wody. Zrobili badania krwi i tyle. Potem przyszedł lekarz i powiedział, że mam zapalenie pęcherza. Ale przecież ja to już leczyłam wcześniej, silnymi antybiotykami. Powiedział, że nikt mu o tym nie mówił, chociaż przyniosłam całą dokumentację medyczną. Powiedział, że wyniki krwi są dobre, chociaż rano miałam trzykrotnie przekroczone normy. Kazali oddać mocz do badania i tyle. Nikt mi nie podłączył kroplówki, mimo że byłam odwodniona.”

“Około dziesiątej w nocy powiedziałam, że idę do domu. Lekarz odpowiedział: ‘Bardzo dobrze, już pani kazałem wychodzić’,” kontynuuje.

uqiqediqxeiqrusld